Scroll to top

Patagonia: biznes na ratunek planecie – wywiad z Yvonem Chouinardem


No comments

W wywiadzie na wyłączność, udzielonym dla kanadyjskiego magazynu Fast Company, założyciel Patagonii, Yvon Chouinard tłumaczy w jaki sposób nowa misja firmy zreformuje zasady prowadzenia biznesu.


Założyciel marki Patagonia, Yvon Chouinard (fot. Tim Davis/Patagonia)

Przez ostatnie 45 lat Patagonia zapisała się w historii rozwoju branży outdoor jako firma nowatorska w dziedzinach takich jak aktywne działania na rzecz środowiska, zrównoważone łańcuchy dostaw, czy obrona terenów publicznych [ang. public land – red.] i dóbr natury. Misja firmy od dawna brzmiała: „Wytwarzaj najlepsze produkty, nie niszcząc niepotrzebnie środowiska naturalnego, i wykorzystuj biznes do tego, by inspirować i wdrażać rozwiązania będące odpowiedzią na kryzys ekologiczny”.

 

W ciągu zaledwie kilku ostatnich lat firma rozwinęła swój program dotyczący używanej odzieży, zwiększyła inwestycje w start-upy związane ze zrównoważonym rozwojem, stworzyła platformę dla aktywistów mającą ułatwić bezpośredni kontakt klientów z organizacjami proekologicznymi, a także wytoczyła proces sądowy administracji Trumpa z powodu niewłaściwego zarządzania terenami publicznymi. W zeszłym miesiącu, CEO Rose Marcario ogłosiła również, że Patagonia przeznaczy 10 milionów dolarów – zaoszczędzone na skutek „nieodpowiedzialnej obniżki podatków” – jako wsparcie dla szeregu organizacji pro-środowiskowych.

 

Jednak dla Yvona Chouinarda to wszystko nadal nie było wystarczające. W zeszłym tygodniu, 80-letni założyciel oraz Marcario poinformowali pracowników o zmianie misji przedsiębiorstwa na bardziej bezpośrednią, przynaglającą i krystalicznie jasną: „Patagonia prowadzi biznes, by ratować naszą planetę” [org. “Patagonia is in business to save our home planet” – red.]

 

W wywiadzie na wyłączność udzielonym dla Fast Company, Chouinard przyznał, że zmiana misji firmy może brzmieć trywialnie – oczywiście wszechobecne fleece’y zmierzają donikąd – ale misja jest fundamentem dla działania niemal wszystkich działów firmy. W nowej wersji kluczowe jest wyrażenie pilnej potrzeby działania – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz firmy – tego, że nie mówimy już o zmianach klimatu, ale o kryzysie klimatycznym.


Yvon Chouinard (fot. Gary Regester/Patagonia)

„Tracimy planetę z powodu zmian klimatycznych, to słoń w pokoju, którego nikt nie zauważa. Reakcje społeczeństwa dotyczą zazwyczaj jedynie objawów. Chcecie ocalić niedźwiedzie polarne? Ocalcie planetę” – mówi Chouinard. „Zapomnij o niedźwiedziu polarnym, on się już i tak usmażył. Ja zdecydowałem się przedstawić bardzo proste oświadczenie, ponieważ realia są takie, że jeśli chcemy ocalić planetę, każda  firma na świecie musi zrobić to samo. Pomyślałem: dobrze, bądźmy pierwsi.”

Oświadczenie Patagonii zbiega się w czasie z publikacją ważnych raportów naukowych dotyczących konsekwencji niepowstrzymywanych zmian klimatycznych. Opublikowany przez Biały Dom zaledwie kilka tygodni temu dokument Fourth National Climate Assessment wyszczególnia potencjalny wpływ zmian środowiska naturalnego na społeczeństwo i ekonomię. Szacuje się, że pod koniec tego stulecia roczne straty – wywołane tymi zmianami – w niektórych sektorach gospodarki osiągną setki miliardów dolarów.

Chouinard jest bezceremonialny w swojej ocenie potrzeby pilnego działania: „To jest Pearl Harbor. Cały kraj, cały świat, musi się zmobilizować. To jest selekcja rannych, trzeba zdecydować o kolejności leczenia. Pamiętam czasy II Wojny Światowej. Byłem wtedy dzieckiem. Nie było mięsa, cukru, ludzie musieli uprawiać warzywa we własnych ogrodach. Cały kraj się mobilizował. To musi się wydarzyć również teraz. Do tej pory nie traktowaliśmy zmian klimatycznych wystarczająco poważnie. Wspieraliśmy zbyt wiele różnych inicjatyw, pracowaliśmy nad zwalczaniem objawów, a nie nad zwalczaniem przyczyn i wyszukiwaniem rozwiązań ” – podkreśla Chouinard.

 

Nowa misja wpływa na każde stanowisko w firmie. Mniej więcej pół roku temu, Chouinard przekazał swojemu działowi HR nowe wytyczne: „Gdy tylko w firmie pojawia się wakat, zatrudniajcie osobę świadomą problemów ekologicznych i pragnącą ratować planetę – niezależnie od stanowiska, na które rekrutujecie”. Dzisiaj Chouinard komentuje swoją decyzję: „Dzięki temu do firmy trafiają osoby o konkretnych poglądach – to olbrzymia różnica”.

 

Zmiana podejścia dotyczy również ambasadorów marki. Bycie surferem jest cool, ale bycie cool nie wystarczy. Osoby reprezentujące Patagonię muszą być oddane sprawie – muszą głośno i wyraźnie bronić wspólnego stanowiska i wspierać oddolne inicjatywy pro-środowiskowe. „Rocznie przyznajemy około 900 darowizn na rzecz aktywistów” – mówi  Chouinard i bez ogródek dodaje: „Wspieraliśmy do tej pory finansowo organizację, która naprawiała ludziom rowery. Oni nie dostaną już od nas więcej pieniędzy”.

 

Aby zorientować się jaki sposób wywierania wpływu będzie najbardziej efektywny, Chouinard i  Marcario musieli odpowiedzieć sobie na szereg pytań takich jak: Jakie są zasoby firmy? W jakich obszarach mają największe wpływy? Gdzie będzie najlepiej inwestować pieniądze? W wyniku analizy skrystalizowały się trzy kluczowe obszary działania: rolnictwo, polityka, ochrona obszarów naturalnych.

Yvon Chouinard (fot. Bryan Gregson/Patagonia)

Przywracanie odnawialnych terenów rolniczych było od dawna jednym z priorytetów Patagonii, zarówno w dziale R&D odzieży i materiałów, jak i w serii produktów spożywczych. Do tej pory „miło było to mieć”. Teraz: „trzeba to mieć”. „Nie pozbędziemy się naszych samochodów; nie możemy nawet wprowadzić podatku od emisji dwutlenku węgla” – stwierdza Chouinard. „Ale są badania, które ujawniają, że jeśli we właściwy sposób rozwiążemy problemy rolnictwa, będziemy w stanie pochłaniać więcej dwutlenku węgla niż emitujemy. Kropka.”

 

Już teraz Patagonia współpracuje z około setką niewielkich przedsiębiorstw rolnych, które uprawiają bawełnę w Indiach, w sposób odnawialny. W przyszłym roku liczba ta wzrośnie do 450. Do walki ze szkodnikami na tych plantacjach używa się pułapek, a zbiory bawełny wykonywane są ręcznie. „To jest to co musimy zrobić – zastąpić chemikalia wiedzą i pracą” – podkreśla Chouinard.

Rolnicy mogą również sprzedawać rośliny pokryciowe [rośliny sadzone dodatkowo, w celu zachowania płodności i jakości gleby, odpowiedniego poziomu erozji, nawodnienia, ochrony przed szkodnikami, itp. – red.]. „Tak więc sprzedają swoje plony, rośliny pokryciowe, a jeśli prowadzą swoje uprawy w sposób odnawialny otrzymują od nas dodatkowe 10% – i są zadowoleni” – podsumowuje Chouinard. „Z bawełny pochodzącej z tych upraw będziemy produkować nasze Stand Up Shorts [o tym, skąd wzięła się nazwa jednego z najstarszych produktów marki dowiecie się tutaj – red.], w ten sposób nie tylko dając pracę tym ludziom, ale również korzystając z upraw, które pochłaniają dwutlenek węgla. To sytuacja, w której wszyscy zyskują.”

 

Patagonia jako jedna z pierwszych komercyjnych marek w historii poparła konkretnych polityków startujących w wyborach w 2018 r. Firma udzieliła wsparcia dla kandydata partii Nevada Democratic, Jacky’ego Rosena oraz senatora Montany, Jona Testera poprzez informacje zamieszczone na stronie, w mediach społecznościowych oraz w wiadomościach do swoich klientów. Chouinard zapowiada, że w przyszłości możemy spodziewać się jeszcze częstszych i głośniejszych wypowiedzi politycznych Patagonii.

„Jon Tester wygrał w Montanie, ale jego przewaga była niewielka. Ludzie mieszkający w tym stanie mówili mi, że nie wygrałby, gdyby nie nasze wsparcie” – mówi Chouinard. „Czuję się świetnie z tego powodu! Mamy siłę w polityce – kilka milionów klientów, którzy już wspierają to co robimy. Dlaczego nie mielibyśmy wykorzystać tego w szczytnym celu?”

 

W obszarze ochrony terenów publicznych działania Patagonii będą sięgać znacznie dalej niż obrona i walka o zachowanie tych terenów – tak jak dotychczas, np. w przypadku Bears Ears w Utah. Patagonia wierzy, że mniejsze, strategiczne inwestycje pieniędzy i czasu mają większy potencjał. W maju tego roku Chouinard rozmawiał z Kristine Tompkins, prezydentem Tompkins Conservation, o pomyśle stworzenia nowego parku na samym koniuszku Ameryki Południowej. „Byłem tam – to dzikie, dzikie miejsce” – mówi Chouinard. „Nie ma tam dróg ani szlaków, są tylko olbrzymie moczary, które pochłaniają ogromne ilości dwutlenku węgla. Już podczas mojej wizyty w tym zakątku świata pomyślałem, że doskonale byłoby stworzyć tam chroniony teren parku”.

 

Patagonia przekazała Tompkins Conservation 185 000 USD, aby zajęli się tym projektem. Współpraca z rządem Chile i Argentyny jeszcze trwa, ale wszystko jest na dobrej drodze i wydaje się, że wkrótce uda się ustanowić nowy obszar chroniony. „To nie jest tak, że musieliśmy kupić ‘tonę’ ziemi i wejść tam siłą. To była inwestycja strategiczna, która naprawdę się opłaciła” – z zadowoleniem stwierdza Chouinard. „Całą sprawa może zakończyć się jeszcze przed świętami. Dacie wiarę?”.

***

Wywiad z Yvonem Chouinardem przeprowadzony przez Jeffa Beera ukazał się pierwotnie w portalu Fast Company

Zobacz także...

Post a Comment