Scroll to top

Niech będzie dziko!


No comments

Rzeka jest jak chleb – powiedział pan Marek, rybak. Stał na końcu łódki i wypatrywał mielizn, na których moglibyśmy utknąć. Cięliśmy jego starą łodzią rybacką wiosenne, zimne wody Bugu. Jeszcze do wczoraj nie miałem pojęcia, że Bug w ogóle płynie pod Warszawą. Myślałem, że to tylko wschód, pod Białorusią, bo co Bug miałby robić pod stolicą? To dzika rzeka, a na Mazowszu wszystko jest jak od linijki: zaorane i uregulowane. Ale to, co sobie wyobrażałem nijak się miało do krajobrazu, który miałem przed oczami: starorzecza, wyspy, łąki i lasy łęgowe. Okazało się, że jestem na jednym z najpiękniejszych odcinków rzeki: Dolinie dolnego Bugu. Czterdzieści minut jazdy od centrum Warszawy otaczała mnie dzikość i piękno, które powinno istnieć gdzieś w Bieszczadach, może na Mazurach, albo na granicy z Białorusią. Ale nie tuż za rogatkami największego miasta w Polsce. Od tamtej chwili minęło sześć lat.

Fot. Filip Klimaszewski

Rzeka jest jak chleb. Regularnie odtwarzam sobie te słowa w głowie. Kiedy siedzę w brudnej Warszawie i kiedy uciekam od niej nad Bug. Jestem tam co miesiąc. Łażę po lasach, pływam w rozlewiskach, szukam bociana czarnego i obserwuję bobry. Zakochałem się w tej rzece i ludziach, którzy nad nią mieszkają. Zagaduję do rybaków, rolników, drobnych sklepikarzy i ludzi, którzy prowadzą agroturystyki. Zrozumiałem, że „rzeka jest jak chleb” nie oznacza tylko ryb, które można w niej złowić. Od Bugu zależy rolnictwo, turystyka, kultura i tożsamość. Całe życie tych ludzi. Rzeka żywi ich na wielu poziomach.

Dlatego, kiedy usłyszałem, że rząd planuje uregulować Bug, poczułem się jakby, ktoś chciał mi odebrać dom. Z początkiem 2018 r. minister żeglugi śródlądowej, Marek Gróbarczyk rozpoczął pracę nad programem rozwoju transportu cargo polskimi rzekami. Na pierwszy plan idzie Odra, a potem Wisła, Warta i Bug. Pierwsze trzy rzeki mają być betonowane, prostowane i pogłębiane, wzdłuż Bugu natomiast ma powstać kanał. Koszt całego projektu: ok. 75 mld złotych, sam Bug ma kosztować nawet 25 mld.

Po co? Rząd stwierdził, że przeniesie część transportu na rzeki i odciąży autostrady. W założeniu pomysł jest dobry, ale jak mu się bliżej przyjrzeć, to wychodzą szwy. Przede wszystkim mamy sieć kolejową, której potencjał wykorzystujemy tylko w 18%. Po co wydawać pieniądze na rzeki, koleje stoją puste i nieużywane? Rząd mówi: transport rzekami jest bardziej eko, wyprodukujemy mniej CO2. Na pewno w porównaniu z TIR-ami, raczej nie w porównaniu z kolejami. Najnowsze badania Eurpejskiej Agencji Środowiska pokazują, że transport cargo koleją oznacza trzykrotnie mniej dwutlenku węgla od żeglugi (15,6 vs. 50,6 CO2/tkm). W takim razie, może regulacja rzek uratuje nas przed powodziami? Opowiem Wam o Renie w Niemczech, którym rząd podpiera się jako argumentem „za” regulacją polskich rzek. Po wyprostowaniu koryta górnego Renu oraz pozbawieniu rzeki 85% terenów zalewowych, powodzie, które zwykle zdarzają się raz na sto lat, w ostatnim stuleciu, nawiedziły Niemcy aż pięć razy. Powódź z 1995 r. kosztowała państwa położone nad tą rzeką 10 mld euro.

 

Fot. Filip Klimaszewski

Rząd nie potrafi też wytłumaczyć kto i co będzie transportowane rzekami, jakie będą konsekwencje dla przyrody i ludzi mieszkających nad rzekami, skąd wezmą wodę, której w polskich rzekach brakuje żeby można nimi spławiać barki? Polska stepowieje, co roku mamy co raz mniej opadów. W tej sytuacji, planowanie transportu rzekami jest jak budowanie autostrady przy braku asfaltu.

W kontekście globalnego ocieplenia, regulacja naszych rzek jest jak podcinanie gałęzi, na której siedzimy. Dlatego nie mam zamiaru czekać z założonymi rękami. Latem tego roku ruszam w nową wyprawę. Zbuduję flisacką tratwę i spłynę nią ostatnią dziką rzeką w Polsce i jedną z ostatnich w Europie. Popłynę Bugiem od granicy z Białorusią aż do Warszawy. Będę zapraszał na pokład polityków, celebrytów i zwykłych ludzi żeby przekonać ich, że regulacja rzek przyniesie więcej szkód niż pożytku.

Fot. Filip Klimaszewski

Chcę aby jednym z efektów spływu było utworzenie pierwszego w historii Polski rezerwatu obywatelskiego. Wraz z naukowcami znajdziemy wartościowy przyrodniczo kawałek ziemi nad Bugiem, wykupimy go i obejmiemy ochroną, a jeśli będzie trzeba, obsadzimy drzewami. Rezerwat będzie otoczony opieką przez moją „Fundację Dziko”, ale będzie należał do wszystkich darczyńców. Właśnie rozpoczęliśmy zbiórkę na spływ i założenie rezerwatu, możecie nas wesprzeć tutaj: www.zrzutka.pl/rzeka

Zachęcam Was także do tego, żebyście sami ruszyli nad rzeki. Na canoe, kajakach, pontonach, biegajcie wzdłuż nich, jeździjcie na rowerach i pokazujcie ich bogactwo swoim znajomym. Tylko wspólnie możemy powstrzymać zniszczenie naszych rzek.

Zobacz także...

Post a Comment